Adam „KAPUSTA” Kapuściński, studio Sigil, Łódź
Około 11 lat temu pojechałem z tatą kolegi na wykonanie tatuażu w roli obserwatora. Malowałem wcześniej graffiti i rysowałem, więc nowe narzędzie pracy trochę mnie interesowało. Choć nie byłem przekonany… ludzkie ciało, osocze, ryzyko zarażenia kogoś lub siebie.. Raczej nie dla mnie…
Dojechaliśmy. Było to małe studio w Łodzi przy ulicy Rzgowskiej. Okazało się, że tatuowanie nie było takie złe jak to sobie wyobrażałem. Postanowiłem spróbować… Nowi koledzy zaprosili mnie na małe przeszkolenie z zakresu techniki tatuowania, opowiedzieli o maszynkach , zasilaczach, rodzajach igieł i tak przez najbliższe dni wracałem do domu z nową dawką wiedzy. Kolejnym krokiem był zakup podstawowego zestawu tatuatorskiego przez internet. Wszystko za 700 zł, w tym maszyny, zasilacz, igły, tusze, więc wiadomo czego można się było spodziewać 🙂
Pierwsza dziara była niezwykle stresująca. W studiu, do którego chodziłem podglądać bardziej doświadczonych kolegów, zaproponowano mi abym dokończył tribala samemu właścicielowi. Tak poszedł pierwszy tribal.
Realizm podobał mi się od zawsze. Od pierwszych rysunków po graffiti. W tatuażu próbowałem różnych styli, aby sprawdzić co sprawi mi największą przyjemność. Kolory nie, kreski nie, a realizm znów OK 🙂
Staram się nie robić popularnych motywów i rzeczy spoza mojej stylistyki. Jeżeli czuję „zmęczenie materiału” danym tematem to dla obustronnego dobra namawiam na zmianę koncepcji lub ostatecznie odmawiam wykonania.
W studiu jestem często więc tatuaż i przygotowanie się do jego wykonania zajmuje mi znaczną część czasu. Prywatnie jestem tatą i mężem więc razem z żoną staramy się poświęcać naszej córci jak najwięcej wolnych chwil. Ponadto zacząłem przywiązywać większą uwagę do zdrowia, tak więc ćwiczę regularnie. Co jakiś czas maluję graffiti… Jak rapował Fisz „Pamiętaj o korzeniach, bo korzenie trzeba mieć”.
Zalety : Lubię swoją pracę, bo robię w pracy to co lubię… A ogólnie mówiąc do zalet zaliczyłbym kreatywność, możliwość rozwoju w wybranym przeze mnie kierunku, szeroko pojmowany luz, poznawanie nowych ludzi, nie normowany odgórnie czas pracy.
Wady : często niewygodna pozycja, bóle kręgosłupa.
Głównie na początku, gdy brak doświadczenia nie pomagał, a trudne narzędzie jakim jest maszyna do tatuowania miało przede mną wiele tajemnic. Na szczęście były to sytuacje z których dało się wybrnąć 🙂
Zwykle jestem w studiu pierwszy więc je otwieram. Gdy już odnajdę właściwe klucze, uporam się z zamkami i odwieszę łańcuchy 😉 wchodzę, rozbieram się, piję kawę z klientem, rozmawiamy i rozpoczynamy sesję. A więc szykowanie stanowiska, kalki, odbitki, itp. Zwykle jest nas bardzo wesoło, więc czas szybko leci. Po przerwie na kawę i posiłek kontynuujemy pracę, w końcowym etapie upamiętniam tatuaż fotografią i zbijam pionę z klientem 🙂
Hmm, raczej mam pozytywne doświadczenia z klientami. Jeśli miałbym koniecznie coś napisać to może, aby nie ruszali się przy odbijaniu kalki hehe.
Chciałbym zostać w branży jak najdłużej, podoba mi się moja praca i nigdy nie rozważałem zmian. Życzę sobie aby zdrowie pozwoliło mi wykonywać to co robię tak długo jak się da.
Branża mocno się zmieniła, technologia poszła do przodu, mamy super maszynki i doskonałe warunki do pracy. Nie wiem co można jeszcze ulepszyć. Chociaż kilka lat temu też tak myślałem a czas pokazał, że jednak można. Maszyny same wykonujące tatuaże napewno się pojawią albo i już są. Nie sądzę jednak, aby zabrały nam pracę. Tatuaż to proces, który ma swój niepowtarzalny klimat, a zamiana ludzkiej ręki na automat spłyciłaby jego wartość. Roboty niech kawę robią 😉
Tatuowanie nie jest łatwą pracą ale dającą dużo satysfakcji. Podchodź do swojej pracy z pokorą, niezależnie ile lat w tym siedzisz. Nie pozwól aby ego wypełniało braki w umiejętnościach, doszukuj się co możesz robić lepiej. Znajdź balans między pracą, a czasem wolnym od niej. Dbaj o kręgosłup ten fizyczny – ćwicz, bo siedząca pozycja sprzyja kontuzjom, i ten moralny – szanuj innych artystów, nie kopiuj, miej zasady.
Dziękuję, Kapusta.